Witold Pilecki zasłynął jako ten, który dobrowolnie zgłosił się do Auschwitz. Stworzył tam siatkę wywiadowczą oraz ruch oporu. Po trzech latach uciekł z obozu śmierci i ogłosił światu, co naprawdę dzieje się w tym miejscu. Następnie uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, a także walczył w Polskich Siłach Zbrojnych generała Władysława Andersa. W czterdziestym siódmym roku został aresztowany przez UB, a niedługo potem zabity strzałem w tył głowy.
Uczestnicy marszu zebrali się na placu Matejki i punktualnie o godzinie dwudziestej ruszyli za reprezentacją wojskową. Organizatorzy zapewnili pochodnie oraz śpiewniki, więc wszyscy mogli iść z piosenką na ustach i w blasku ognia. Gdy marsz przechodził ulicą Floriańską, ludzie wychodzili ze sklepów aby popatrzeć i zrobić zdjęcia. Często podbiegali i pytali o powód tak niecodziennej sytuacji. W takiej atmosferze pochód dotarł do pomnika Adama Mickiewicza. Właśnie tam jeden z wojskowych pokrótce opowiedział o Witoldzie Pileckim. Następnie uczestnicy odśpiewali piosenki: „Pałacyk Michla", „Czerwone Maki", „Szare Szeregi", a po ich wykonaniu skierowali się pod Krzyż Katyński. Tam z kolei zostało odczytane „Przesłanie Pana Cogito" Zbigniewa Herberta. Uroczystym zakończeniem marszu było odśpiewanie polskiego hymnu narodowego.
- Przyszedłem na marsz, ponieważ interesuję się historią, chciałbym przyczynić się do zachowania pamięci o naszych narodowych bohaterach - takie motywy kierowały jednym z uczniów krakowskiego liceum, który pojawił się na pochodzie. W marszu uczestniczyła także drużyna harcerzy, którzy przyszli, ponieważ wybrali na swojego patrona właśnie rotmistrza Pileckiego.
Następny marsz już za rok, oczywiście trzynastego maja.
Więcej informacji znajdziesz na stronie: www.badzwiernyidz.pl
Dorota MłynarczykŚmigło





