Clock Machine
   

Wyjątkowi... Z nutką agresji, ale i spokojnym czasem melancholijnym brzmieniem... Tak, mowa o Clock Machine. Kiedy w klubie przed koncertem usłyszysz „Ej! Chłopaki!" to znaczy,  że właśnie oni wchodzą  na scenę...

Te słowa zapadły mi w pamięć po wielu spotkaniach z ich perkusistą Danielem Kaczmarczykiem, jednym z trzech założycielizespołu, z którym miałem przyjemność grać. To zespół który zadziwia wszystkich wszystkim... Przede wszystkim nazwa, nikt nie potrafi tego wytłumaczyć, skąd ona się wzięła. Dla mnie oznacza ona, może nie w dosłownym tłumaczeniu - bombę zegarową. Wkońcu wybuchnie i będzie o nich głośno :) Są doskonale zgrani, pomiędzy instrumenty prowadzą dialog. To właśnie ich kolejny wielki plus. Grają spokojnego rocka z nutką funky i bluesa, ale potrafią tak dać czadu, że pogo pod sceną wygląda prawie jak na Analogsach. Powstali w roku 2oo9, czyli dość wcześnie jak na zespół o tak ciekawym repertuarze - grają wiele coverów i kilka własnych, ciekawych kawałków.

W skład zespołu wchodzi czworo niepozornych chłopaków. Wcześniej wspomniany Daniel - perkusista, Igor - wokalista i Michał - gitarzysta, to goście którzy spotkali się na jednej imprezie i postanowili założyć zespół. Zaczęli grać... u Daniela w pokoju. Potem po uzbieraniu funduszy wynajęli salkę. Pierwszy koncert zagrali w domu kultury na Woli Justowskiej. Jednak czegoś im wtedy brakowało... No tak - basisty. Więc dołączył do nich mój kolega z klasy- Mikołaj vel Jimmi. Osoba wręcz zadziwiająca. Kupił bas i w przeciągu trzech tygodni nauczył się tak grać, że mógł spokojnie występować na scenie. I właśnie, za jego kadencji w zespole, zdobyli wyróżnienie na jednym z konkursów dla młodych zespołów organizowanych przez NCK. Niestety po upływie trzech miesięcy odszedł z zespołu stwierdzając, jak to powiedział Daniel, „iż chcę grać kowbojskiego rock'n'rolla". Na jego miejsce wpadł Kuba. Clock Machine wznowiło działalność i zaczęli grać coraz bardziej efektywnie.

W te wakacje zdążyli zagrać już cztery koncerty. Najczęściej można ich usłyszeć w klubie Face2Face na krakowskim Kazimierzu oraz Imbirze przy plantach. Jest to zespół wart poświęcenia większej uwagi. Klimat koncertów niepowtarzalny. Świeże informacje o ich działalności możecie zawsze uzyskać na ich stronie:

http://www.myspace.com/clockmachine/

Szymon Krawczyk
krakowski Włóczykij
Poleć znajomemu
Imię i nazwisko nadawcy:
E-mail adresata:
Poleć
Link został wysłany
Newsletter
juliada mlodziez smiglo

Powered by mtCMS   •    Wszelkie prawa zastrzeżone   •    Projekt i wykonanie MTWeb