Młodzi mogą więcej!
   

Basia Płonczyńska jest uczennicą I LO w Krakowie. Od dwóch lat uczęszcza także na zajęcia Krakowskiej Akademii Samorządności. W wolnych chwilach lubi malować i fotografować. Na spotkanie ze mną przychodzi z wielką teczką na ramieniu. Z uśmiechem na ustach wyjaśnia, że za chwilę ma zajęcia plastyczne.

Pewnej soboty Basia obudziła się z planem wcielenia w życie pomysłu, który od dawna chodził jej po głowie. Razem ze znajomymi z liceum i konkurencyjnej szkoły- V LO- nosili się z zamiarem organizacji wystawy, na której zaprezentowaliby owoce swojej pracy: obrazy, rysunki i fotografie. Ciągle jednak brakowało im czasu na realizację tego marzenia. Dziewczyna postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce. „To wcale nie było takie trudne. Po prostu uwierzyłam we własne możliwości, postanowiłam spróbować. Pomyślałam: a nóż się uda?"

Razem z Alicją Płonczyńską stworzyły projekt, który później przedstawiły Radzie Rodziców, z prośbą o uzyskanie potrzebnych funduszy. Otrzymały sporo pieniędzy. „I tak nie wydałyśmy wszystkiego. Okazało się bowiem, że to, co miało kosztować najwięcej: wynajęcie lokalu, udało się załatwić za niższą cenę". Dzięki pomocy taty Basi miejsce na wystawienie prac znalazło się w Wojkowym Ośrodku Kultury przy ulicy Zyblikiewicza 1 w Krakowie. Pozostało tylko zgromadzić obrazy, rysunki i fotografie.

-Nie miałam pojęcia, że w jedynce i piątce jest aż tylu zdolnych ludzi! Dotychczas wiedziałam tylko o kilku, a nagle napłynęło do nas mnóstwo prac. Tak dużo, że zaczęło brakować na nie miejsca...-
wyznaje Basia. Na wystawie każdy uczeń mógł zaprezentować jeden obraz, jeden rysunek i jedną fotografię. Młodym organizatorkom bardzo zależało na tym, aby żadne dzieło nie zostało odrzucone. Było ich jednak tyle, że w końcu, z pomocą pani plastyczki, musiały wyłonić te najlepsze. -Starałyśmy się, aby nikt nie poczuł się skrzywdzony. Bywało, że ktoś dał nam na przykład jeden obraz i jedną fotografię, z czego zdjęcie było zdecydowanie lepsze. Wtedy odrzucałyśmy obraz, ale i tak miał swój udział w wystawie.- Basia, zapytana o to czy jej praca również znalazła się wśród tych eksponowanych potakująco kiwa głową. -Zgłosiłam też jedną fotografię, ale widząc zdjęcia innych wymiękłam. Muszę się jeszcze dużo nauczyć w tej dziedzinie...- uśmiecha się.

Na wernisażu pojawili się wszyscy artyści, ich bliscy i przyjaciele, a także kilka osób z branży.-Przyjemnie było patrzeć, jak profesjonaliści udzielają rad młodszym- wspomina Basia. Duża część pieniędzy zgromadzonych przez dziewczyny została wydana na poczęstunek, na który zostali zaproszeni wszyscy goście.

Na sam koniec spotkania z Basią poruszyłam kontrowersyjną kwestię połączenia we wspólnej akcji dwóch rywalizujących ze sobą szkół. -To bzdura z tą rywalizacją! Wszystkim wydaje się dokonałyśmy czegoś wielkiego łącząc jedynkę z piątką. Tymczasem nam chodziło o sztukę. Ale jeśli to takie ważne... W przyszłym roku postaram się wciągnąć do współpracy jeszcze dwójkę i siódemkę i zrobimy wielkie pojednanie!- śmieje się.

Jak więc widzicie nie trzeba być kimś wielkim, aby dokonywać wspaniałych czynów i spełniać swoje marzenia. Przede wszystkim nie należy jednak lekceważyć pomysłów, które w nocy rodzą się w naszej głowie.

Jula Kowalska
Śmigło
Poleć znajomemu
Imię i nazwisko nadawcy:
E-mail adresata:
Poleć
Link został wysłany
Newsletter
juliada mlodziez smiglo

Powered by mtCMS   •    Wszelkie prawa zastrzeżone   •    Projekt i wykonanie MTWeb