Inna miłość na taśmie filmowej
   

Dziwny Maj

Maj w krakowskich środowiskach społeczności odmiennej orientacji seksualnej uzyskał określenie 'queerowy' (z ang. queerdziwny, obecnie znaczy tyle, co "homoseksualny"). Jednym słowem - w maju o mniejszościach seksualnych będzie głośno. Czekają nas warsztaty, spotkania, wykłady i, legendarny już, marsz równości. Kino pod Baranami do tematu homoseksualizmu podeszło na spokojnie. W dniach 13-19 maja trwa tam czwarta edycja festiwalu „O miłości między innymi".

Kino, geje i heteroseksualni.

O festiwalu filmowym mniejszości seksualnych było tak cicho, że postanowiłam sama sprawdzić, czy ktoś wie o jego istnieniu i czy w ogóle ktokolwiek z pytanych przeze mnie ludzi, chciałby się tam wybrać. Dla większości spotkanych na Rynku byłam źródłem informacji, nikt nie posądzał Kina pod Baranami o tak wielką innowację i odmienność. Fakt istnienia festiwalu traktowali jednak jako ciekawostkę, twierdząc, że "w kinach jest wiele ciekawszych pozycji", "zupełnie mi to do szczęścia nie potrzebne" i "to dla mnie żadna rozrywka".  Ludzie zwykli traktować  to wydarzenie jako miejsce masowych spotkań homoseksualistów i myślą,  że ich stężenie na metr kwadratowy w Kinie pod Baranami będzie większe niż gdziekolwiek indziej w mieście. Pytałam o ich stosunek do par, które wylewnie okazują sobie uczucia w kinie. W przypadku osób heteroseksualnych nie mieli nic przeciwko. Problem pojawiał się jednak, gdy pytałam o hipotetyczną parę gejów siedzącą w tej samej sali, w tym samym rzędzie, ramię w ramię, tuż przy nas. Bardziej radykalni na te ekscesy zareagowaliby słownie. Oburzeni, ale tchórzliwi deklarowali spędzenie seansu skryci za fotelem. Jednak większość tylko burzyłaby się w środku. Nikomu, kto byłby świadkiem podobnego zdarzenia, nie byłoby komfortowo. I takz sytuacja poddaje pod wątpliwość ewentualne chęci uczestnictwa w festiwalu.

Czyli właściwie dla kogo to?

Obawy są jednak mocno przesadzone. Można popadać w skrajność i każdą kobietę idącą z kobietą posądzać o romans. Nie zapominajmy jednak, że „O miłości między innymi" to festiwal O homoseksualistach, a nie DLA nich. Na festiwalu kina hiszpańskiego znajdzie się pewnie jakiś Hiszpan, który może nawet będzie tematem dwa razy bardziej zainteresowany niż reszta sali, ale będzie to postać raczej jednostkowa i nikt nie zwróci na nią większej uwagi. Nie ma więc sensu stereotypizować i tego festiwalu tylko ze względu na wciąż kontrowersyjną tematykę.

Nie mogę znieść nazywania festiwalu "wysypiskiem odmieńców". Co za bzdura! To miejsce ludzi TOLERANCYJNYCH, którzy potrafią jakoś pogodzić się z tym, że obrazy widziane na ekranie nie są dla nich w pełni zrozumiałe i że ich nie dotyczą, a mimo to odnaleźć ich piękno.

Kontrowersyjny, bo gejowski

Filmy o tematyce homoseksualnej zwykliśmy traktować jak żywe prowokacje, testy tolerancji, ubrane w piękną formę sprzeciwy wobec wykluczeń. Myśląc: "film o gejach", sprowadzamy  to hasło do afery wokół hollywoodzkiej „Tajemnicy Brokeback Mountain" czy słynnego „Złego wychowania" Pedro Almodovara. A ja chciałabym, żebyśmy przestali patrzeć na te filmy tylko przez pryzmat tematu i tego, czy świat na jest na niego już gotowy. Zamiast skupiać całą swoją uwagę na relacji mężczyzna-mężczyna warto przypatrzeć się opowieści, formie, środkom przekazu. Te filmy nie krzyczą, nie wołają o prawa homoseksualistów. One opowiadają historię, jak każde inne.

Można było (i wciąż można, bo festiwal trwa do czwartku) się o tym przekonać podczas projekcji „O miłości między innymi". Z ciekawszych pozycji proponuję zobaczyć dokument o początkach AIDS w San Francisco („We were here"), historię japońskiego pioniera świata gejowskiego, pojawiającego się na swoich występach w strojach... kobiecych („Miwa") czy „Difficult love" o twórczości fotografki Zanele Muholi i jej prywatnym życiu z partnerką. W programie dokumenty i filmy fabularne z Niemiec, Francji, a także Paragwaju czy Hong Kongu. Dla Polaków chyba najbardziej ciekawa jest projekcja pt. „Sąsiadki", gdzie lesbijkę gra... Grażyna Szapołowska.

Niezauważani

Ja wybrałam się na peruwiańskie „Pod prąd". I zachwyciłam się urokiem opowieści głęboko metafizycznej, osadzonej w uroczej nadmorskiej mieścinie. Z tego filmu i z faktu niedostrzegania całego festiwalu wyniosłam wrażanie, może nawet wiedzę, że miłość homoseksualna może być zupełnie nieskrępowana, wolna i prawdziwa dopiero wtedy, kiedy społeczeństwo jej nie zauważa.

Katarzyna Płachta
Poleć znajomemu
Imię i nazwisko nadawcy:
E-mail adresata:
Poleć
Link został wysłany
Newsletter
juliada mlodziez smiglo

Powered by mtCMS   •    Wszelkie prawa zastrzeżone   •    Projekt i wykonanie MTWeb